Kiczowate pamiątki to problem wielu atrakcyjnych miejsc na całym świecie. Jednak niewiele miast potrafi skutecznie walczyć z tandetą. A już na pewno nie z taką determinacją, z jaką robi to Florencja. Władze włoskiego miasta postanowiły raz na zawsze pozbyć się ze straganów tandetnych souvenirów. Pamiątki z Florencji mają być wkrótce odzwierciedleniem wyłącznie dobrego gustu. 

Co dziś można kupić na straganach z pamiątkami we Florencji? Na liście znajdują się takie bezguścia jak fartuch kuchenny z repliką „Narodzin Wenus” Botticellego, czy bokserki z Dawidem Michała Anioła. To tylko dwa przykłady z brzegu, bo lista tandetnych pamiątek jest bardzo długa. Ale władze Florencji chcą szybko tę listę skrócić.

Florencki zarząd miejski kierowany przez burmistrza Dario Nardellę przygotował rozporządzenie regulujące zasady handlu. Z pozoru wydaje się to tak samo absurdalne, jak np. zakup zapachu z podróży. Ale zapowiadany dekret ma skutecznie i zgodnie z prawem zakończyć raz na zawsze sprzedaży artykułów „prezentujących karykaturalny wizerunek Włoch, ich miast, tradycji, kultury, sztuki i jakichkolwiek innych cech charakterystycznych”.

Bezpodstawny konserwatyzm?

Przeciwnicy dekretu zarzucają władzom bezpodstawny konserwatyzm. Ale włodarze miasta są zdeterminowani, by położyć kres brzydocie i złemu gustowi, które królują na straganach, w sklepach i w miejscach uczęszczanych przez turystów z całego świata. Tłumaczą przy tym, że chodzi o podniesienie jakości artykułów sprzedawanych w historycznym centrum wpisanym na listę dziedzictwa UNESCO. Przy okazji przypomniano, że wizerunek Dawida Michała Anioła objęty jest ochroną prawną. Przepisy wprowadzają jednocześnie zasadę, że pamiątki z Florencji mają w 30% pochodzić od lokalnych producentów.

Podobne działania podejmowały wcześniej władze w Pizie, gdzie wprowadzone zostały kary finansowe w reakcji na sprzedaż takich gadżetów (głównie chodziło o te w kształcie Krzywej Wieży). Florencja zresztą nie po raz pierwszy wypowiadana wojnę negatywnym skutkom masowej turystyki. Już w 2017 roku turyści we Florencji przecierali oczy ze zdumienia na widok nowej akcję miasta. Od maja schody przed kościołami i zabytkami polewane były wodą. Władze za wszelką cenę nie chciały dopuścić, by turyści znów urządzali tam biwaki, jedli, pili, rozlewali wszystko i brudzili.

Florencja – turystyczna prostytutka?

Problem wszechogarniającej masy turystycznej, która odbiera magię i radość ze zwiedzania to nie problem ostatnich lat. Jak wskazuje autorka bloga WriteAndTravel, Florencja jest jednym z najpiękniejszych miast we Włoszech, ale z drugiej strony „jest zalewana przez turystów i przez to nieznośna”.

Cytuje przy tym wielką florentynkę, Orianę Fallaci, która nie mogła się pogodzić z tym, że Florencja się zaprzedała i nie przypomina dumnego miasta, jakim kiedyś była.

„Zdaniem Fallaci, która pod koniec życia poszła na intelektualną wojnę z islamem i zaczęła określać Europę mianem Eurabii, jest to wina imigrantów. To oni zaczęli ustawiać na najbardziej reprezentacyjnych placach i ulicach stoiska z tanimi, chińskimi pamiątkami. Doprowadzili w ten sposób do bankructwa tradycyjnych rzemieślników i lokalnych sprzedawców. To oni zbierają się wieczorami w ciemnych zaułkach, sprawiając, że florentczycy boją się wychodzić w nocy, by nie ryzykować napaści. W końcu, to oni zaśmiecają to piękne miasto, nie szanują lokalnego dziedzictwa, gardzą jego historią i mieszkańcami.”

Trochę innego zdania jest Tiziano Terzani, nazywany włoskim Kapuścińskim. Według niego za taki stan rzeczy winna jest sama Florencja. A mówiąc ściślej jej pazerność. Bo „zamiast zabytkowych księgarni, starych barów i tradycyjnych sklepów każdą ulicę wypełniają sieciowe sklepy odzieżowe lub luksusowe butiki. Turyści równie chętnie odwiedzają słynną Galerię Uffizi, co robią we Florencji zakupy. To już nie tylko miasto-muzeum. To także ośrodek próżności i luksusu.”

Jeśli byłeś we Florencji lub innym mieści z podobnymi problemami, napisz w komentarzu, co o tym sądzisz? Czy można walczyć z masową turystyką? Czy ograniczenia są skuteczne?