Metrem można szybko przejechać z jednego miejsca w drugie. Można je także zwiedzać i podziwiać, niczym galerię sztuki. Dosłownie. Bo to także zabytek architektury, niekiedy perełka designu, gdzie indziej sala wystawiennicza współczesnej sztuki. Dla jednych to nic nadzwyczajnego, dla drugich atrakcja turystyczna, której nie można przegapić. Oto kilka wyjątkowych miast, gdzie metro to publiczne dzieło sztuki.

Tokio, czyli wagoniki tylko dla kobiet

Tokijskie metro to nie tylko przykład jednego z najbardziej nowoczesnych środków podziemnego transportu. To także jedno z niewielu, gdzie kobiety mogą podróżować w specjalnie wydzielonych dla nich wagonikach. Świadectwo szowinizmu? Bynajmniej. Taka separacja ma zapobiec aktom froteryzmu i nachalnemu obmacywaniu, z którymi w Japonii walczy się od lat.

W wagonikach jeżdżą zwykle także specjalni strażnicy. Zwracają oni uwagę tym mężczyznom, którzy przeoczyli na peronie napis „Boarding point for women only” (z ang. dosł.: wejście tylko dla kobiet). Ma to jednak swoiste skutki uboczne.

metro w tokio

– Przedstawicielki płci pięknej, które nie korzystają z takich wagoników i znajdą się w metrze poza nimi, są z reguły postrzegane jako dziwki. W Japonii funkcjonuje przekonanie, że przecież gdyby nie chciała, by ktoś się o nią ocierał i obmacywał, wówczas z pewnością by tu nie wsiadła – opowiada Kaja Mielcarz, absolwentka japonistyki, która wielokrotnie odwiedzała ten kraj.

Podziemne wagoniki po raz pierwszy wyruszyły tu w trasę ponad 80 lat temu. Ludzie wówczas tak bardzo pragnęli przejażdżki, że w kolejce do stacji stali ponad 2 godziny. I to tylko po to, by móc odbyć 5-miutnową podróż. Dziś w stolicy Japonii jest 13 linii o łącznej długości ponad 312 km. Metro tokijskie eksploatuje najdłuższe pociągi na świecie w tej grupie kolei. Dziesięciowagonowe składy wymagają peronów o długości przekraczającej 200 m. Dla porównania w Warszawie to tylko 120 cm.

Sztokholm – metro rodem z Atlantydy

Stockholms tunnelbana, bo tak metro w swoim języku nazywają mieszkańcy szwedzkiej stolicy, jest najdłuższą wystawą sztuki na świecie. Liczy dokładnie 108 km. Tyle mają właśnie trzy działające linie metra. Swoje dzieła pokazuje tu ponad 140 artystów, których prace zdobią ściany każdej ze stacji, tunele, a nawet prowadzące do metra korytarze.

Obecne są tu różnorodne formy. Od gigantycznych fresków, przez rzeźby i obrazy, po instalacje. Na stacji Rissne warto poświęcić kilka chwil, by przyjrzeć się namalowanej po obu stronach peronu historii cywilizacji na Ziemi.

metro sztokholm

Na niebieskiej linii metra są też stacje, które przypominają nam, czym tak na prawdę jest metro. Są tu wykute w zwykłej skale ściany i sufit. Wszak metro jeździ przecież pod ziemią. By podróżnym towarzyszył specyficzny nastrój, zastosowano tu różnorodne formy oświetlenia. Ściany zmieniły kolor z szarego na intensywnie czerwony, zielony i niebieski. Pojawiły się też kwieciste malowidła, które łączą prehistorię z nowoczesnością. Puste kąty stacji wypełniły antyczne konstrukcje, takie jak bogato zdobione kolumny greckich świątyń. Podróż sztokholmskim metrem nie może być nudna. To jazda w niezwykłej scenerii.

Lizbona – stacje zatopione w azulejos

W Lizbonie, zanim zaczęto kopać pierwsze tunele, zdecydowano, że metro będzie czymś znacznie więcej niż szybką kolejką podziemną. I dziś faktycznie można mieć wątpliwości, czy schodzimy do podziemnej galerii sztuki, czy do stacji metra. Wszak tu nie chodzi tylko o zwykłą uciechę oka. Gdzie nie spojrzeć, wszystko ma swój niepowtarzalny charakter i styl. A to w dużej mierze zasługa Marii Keil, która od 1957 do 1982 roku zajmowała się projektowaniem designu stacji. Przyczyniła się ona do odrodzenia portugalskich, malowanych płytek ceramicznych, zwanych „azulejos”.

metro w Lizbonie

Kompozycje Keil na stacjach Intendente, Restauradores i Anjos to dziś arcydzieła sztuki użytkowej. Nie inaczej jest na pozostałych stacjach, gdzie perony i korytarze otoczone są zewsząd dziełami artystów z całego świata. Nie zabrakło też polskiego akcentu, którego przedstawicielką jest Magdalena Abakanowicz. Jej miedzianą rzeźbę pt. „Ryba” można podziwiać na stacji Oriente. To istne otwarte i czynne całą dobę galerie sztuki współczesnej.

Moskwa – jazda w stalinowskim stylu

Dla niektórych moskiewskie metro jest najpiękniejsze na świecie. Ma w sobie to „coś”, swoją niezwykłą urodę, którą zawdzięcza Stalinowi i jego obsesji. Wszystko co powstawało za jego życia w Związku Radzieckim, musiało być „naj”. Najpiękniejsze zdobienia, najciekawsze rzeźby, największe żyrandole.

Historia metra sięga 1935 roku. To wtedy otwarto pierwszą linię o nazwie Sokolniczeskaja, świadectwo manifestu awangardy artystycznej. Z kolei druga, Zamoskworeckaja, to już przejaw monumentalizmu. Kolejna, Arbacko-Pokrowskaja, jest hołdem złożonym ku czci poległych w czasie II Wojny Światowej. Następne oddawane były już po śmierci Stalina, w tym linia Kolcewaja – dowód na zideologizowanie życia w ZSRR.

Dziś trudno dostrzec tą urodę, bo podziemna kolejka jest strasznie zatłoczona. To chyba jedyne metro, w którym porządku pilnują siedzące przy ruchomych schodach pracownice. Przez megafon dyscyplinują podróżnych, krzycząc „Trzymać się poręczy”.

Paryż – do metra przez Art noeuveau

Jedną z najbardziej charakterystycznych cech paryskiego metra są wejścia w stylu Art nouveau. Historia ich powstania sięga końca XIX w., kiedy to dyrekcja metra rozpisała konkurs na projekt wejść do podziemnej kolejki. Ponieważ żadna z otrzymanych prac nie zdobyła pełnego uznania, poproszono wówczas o pomoc Hectora Guimarda. Będący wówczas na fali architekt, zaprojektował charakterystyczne, secesyjne daszki nad schodami, z poskręcanymi motywami roślin i kwiatów. I do dziś styl ten żywy jest aż w 86 na 400 stacji.

Sztuka w metrze przestała już dawno zaskakiwać mieszkańców francuskiej stolicy. Niegdyś jeździli na Bastylię, by podziwiać namalowane freski. Dziś przyciągają one uwagę tylko turystów. Najładniejsze, a co za tym idzie także najbardziej oblegane, są stacje Porte Deuphine, Abbesses czy Châtelet. Co ciekawe, w paryskim metrze jest zawsze cieplej, niż na ulicach. Warto się zatem ubrać na cebulkę.