Nic tak nie elektryzuje Polaków jak bilety po 1 zł. Jeszcze 2-3 lata temu takie ceny oferowały irlandzkie linie lotnicze Ryanair. Dzisiaj czas nadszedł na PolskiBus.com. Co prawda nie w przestworzach, ale na polskich drogach. Korzystając z usług nowego przewoźnika autokarowego, sprawdziliśmy dokładnie każdy aspekt jego działalności. Odsłaniamy je w kolejnej recenzji z cyklu Tried & Tested.

Bez Internetu biletu nie kupisz

Warszawa, 19 lipca 2011, 15:30. Na przystanku Metro Wilanowska rozpoczyna się wpuszczanie do maszyny o numerze bocznym 015, którą 39 pasażerów pojedzie do Gdańska. To niejako baza przewoźnika, skąd PolskiBus obsługuje obecnie 15 polskich miast (Ostróda, Gdańsk, Toruń, Bydgoszcz, Piła, Szczecin, Łódź, Poznań, Wrocław, Częstochowa, Katowice, Kielce, Kraków, Lublin i Białystok) i cztery europejskie stolice (Berlin, Bratysława, Praga i Wiedeń).

Okazuje się, że jako jedyny wysiądę w Ostródzie. Kierowca siedzi przy wejściu i odhacza kody rezerwacji wręczane po kolei przez tłumek, który w dosyć polskim stylu okupuje wejście utrudniając dostanie się do autobusu. Przeważa młodzież, która rezerwacje prezentuje w telefonach komórkowych, jednak zauważyć się da także takich z wydrukami lub nawet takich z zapisanym ręcznie kodem na małej karteczce. Kto chce nadać bagaż do luku, otrzymuje równie czerwoną przywieszkę bagażową, po czym udaje się oddać bagaż pracownikowi krzątającemu się przy walizkach.

Cała procedura przebiega dosyć sprawnie, choć wejście blokuje jedna dziewczyna, prawie ze łzami w oczach prosząca kierowcę o sprzedanie biletów dla niej i jej chłopaka, gdyż „muszą jechać”. Nie pomagają tłumaczenia, że to niemożliwe. Internet jest jedyną drogą pozyskania praw do przejazdu PolskimBusem. Kierowca nie ma ani kasy fiskalnej, ani służbowej gotówki. Podpowiadamy, aby szybko skorzystała z laptopa i bezprzewodowej sieci emitowanej z autobusu. Po dłuższej chwili bilet nabyty, kierowca wpuszcza. Inna dziewczyna żegnająca swojego lubego bąka pod nosem, że „to bzdurny system”. Autobus rusza z ośmiominutowym opóźnieniem w ponad 6-godzinną podróż do Gdańska. Pierwszy przystanek za 3,5 godziny w Ostródzie.

Odjeżdżając z Warszawy żegnamy stojące autobusy marki Setra należące do PPKS Warszawa. Czas widocznie odgryzł na nich swoje piętno. Wiele maszyn nosi jeszcze ślady niemieckich napisów. Z nowoczesnym wehikułem naszego przewoźnika łączy je tylko obecność silnika i czterech kółek.

PolskiBus.com konsekwentnie powiela jednak sprawdzoną strategię tanich linii autobusowych z krajów anglosaskich. A te z kolei wzorują się na tanich przewoźnikach lotniczych. Autobusy w wielu przypadkach nie będą korzystać z dworców PKS, np. w Warszawie czy Poznaniu. Często, tak jak w USA, pasażerowie będą zabierani wprost z ulicy, jak w gdańskiej Oliwie. To, oraz ujednolicona i energooszczędna flota, brak zbędnych audio-wizualnych dodatków na pokładzie, bilety dostępne tylko w Internecie, drogi kontakt z infolinią, pozwalają na drastyczne cięcie kosztów własnych. I na oferowanie biletów za złotówkę, tak pożądanych przez pasażerów. W tym także przez tę dziewczynę, krytykującą ów „bzdurny system”.

Każdy bilet można zmienić lub zwrócić. Oczywiście to także kosztuje. Przy zwrocie stracimy 10% biletu oraz zapłacimy 2 zł „kosztów manipulacyjnych”. Biletów za złotówkę zatem zwracać się nie opłaca. Jeśli chcemy bilet zmienić na inny rejs, to oprócz 10% jego straty musimy jeszcze pokryć różnicę między ceną biletu jaką zapłaciliśmy a obecnie obowiązującą ceną na nowowybrany kurs. Do tego wszystkiego dochodzi konieczność zadzwonienia na drogą infolinię 0703, w której koszt połączenia wynosi aż 3,69 zł brutto za minutę. Co prawda nam udało się sprawnie i profesjonalnie dokonać zmian za pośrednictwem poczty elektronicznej, ale nie umiemy powiedzieć, czy każdego spotka takie szczęście.

My tu o biletach, a na dworzec PKS w Ostródzie dojeżdżamy 5 min. przed rozkładowym czasem. Wystarczająco, aby złapać interREGIO do Olsztyna.

PolskiBus – funkcjonalnie i pusto jak w kalwińskim zborze

Katowice, 16 lipca 2011, 11:45. Na katowickim dworcu autobusowym pojawiamy się na 20 min. przed planowanym odjazdem do Krakowa. Autobusu jeszcze nie ma. Pytamy w informacji, skąd odjeżdża. O dziwo, po sekundzie wiemy, że to stanowisko nr 6. Mały dworzec w Katowicach jest dosyć zatłoczony, żeby nie powiedzieć, zapchany autobusami wszelakich przewoźników i wszelkich maści.

Na 15 min. przed odjazdem pojawia się nasz wehikuł. Wielki biało-czerwony autobus prezentuje się wręcz majestatycznie. To Van Hool TD921 o numerze bocznym 011, jeden z osiemnastu, który zabiera do 70 pasażerów. Pojazdy konkurencji mieszczą nie więcej niż 40-50. Produkowany w Belgii Van Hool ma bardzo oszczędny silnik o mocy 460 KM, który spala na trasie zaledwie 25 litrów paliwa na 100 km. Przy innych autobusach, zabierających pasażerów z katowickiego dworca, nasz wygląda jak z innego świata.

Wsiadających nie jest wielu. Z nami, ot raptem 8 osób. Aby wsiąść należy okazać kierowcy kod rezerwacji składający się z szeregu liter i cyfr oznaczających numer kursu, datę, miasto odjazdu i przyjazdu oraz kolejność kupienia biletu. Nie musimy nawet mieć ze sobą wydruku. Ot, wystarczy kod zapisany na przegubie ręki.

Pasażerów niewielu, dlatego też nie mamy wielkiego kłopotu z umoszczeniem się w fotelach z czoła autobusu. Przed nami piękny, panoramiczny wręcz, widok. I całkiem rozsądna ilość miejsca na nogi. Wszyscy pasażerowie jadą na piętrze, parter autobusu zarezerwowany jest dla kierowców oraz bagażu. Znajdujące się tam trzy pasażerskie fotele zwyczajowo przeznacza się dla osób o ograniczonych możliwościach ruchowych.

Wnętrze, utrzymane w czerwonych barwach, jest dosyć  surowe. Wypełniają je zasadniczo tylko fotele w dwóch rzędach po dwa z każdej strony przejścia. Każdy skórzany. Przy tylnych drzwiach znajduje się toaleta. Też skromna i dosyć mała. Ale jest. Czasami wywołuje jednak kłopoty.

– W drodze powrotnej trzy dni po debiucie, niestety, nie zadbano o wyposażenie toalety. Zabrakło środków czystości. Pozwoliłem sobie przejść się do kierowcy w celu poinformowania go o wszystkim problemach związanych z toaletą. Kierowca podziękował serdecznie za uwagi i powiedział że wszystko zgłosi i strasznie mu przykro, ale faktycznie może być to wina tego, że dopiero zaczynają (mimo że od kwietnia jeżdżą próbnie po polskich drogach). Papieru toaletowego niestety nie ma w zapasie, dlatego nie mógł pomóc – opowiada Daniel Jelinek, młody podróżnik z Żychlina koło Konina.

Każdy fotel zaopatrzony jest w system wychylnego oparcia, a pasażerowie siedzący przy przejściu mogą nawet odsunąć się od tych siedzących przy oknie za sprawą dodatkowego systemu przesuwania siedzeń w bok. Nad każdym z nich znajduje się lampka, regulowany nawiew klimatyzacji oraz przycisk służący zawiadomieniu obsługi. Ale nie znajdziemy ani kieszonki na nasze drobiazgi, ani ruchomego stoliczka. W autobusie nie ma też radia, czy telewizji. Jest funkcjonalnie i wygodnie, ale pusto jak w kalwińskim zborze.

Akurat wystarczająco, aby przejechać wygodnie nawet 2-3-godzinną podróż. – Jako że przewrażliwiony jestem na punkcie braku uprzejmości w naszym kraju, tutaj byłem bardzo mile zaskoczony. Kierowca okazał się niesamowicie uprzejmy i kulturalny – dodaje Jelinek.

– Ale mentalność polska jest chyba zakorzeniona głębiej i oporna na wiedzę i wyszkolenie, bo kierowca witając pasażerów powiedział zdanie, które mnie przeraziło: „Zapięcie pasów jest to państwa indywidualna sprawa, sami dbamy o swoje bezpieczeństwo.” Nie do tego byłem przyzwyczajony po podróżach po UK. Tam kierowca po powitaniu prosi o zapięcie pasów i pomaga w tej czynności każdemu, kto sobie nie może z tym poradzić. Bez tego nie ruszy – tłumaczy podróżnik.

Bagażu można zabrać sporo

Ostróda, 22 lipca 2011, 09:40. Autobus podjeżdża na stanowisko 10 minut przed czasem. W środku ponad połowa miejsc zajęta jest przez podróżnych jadących z Gdańska. Kilkoro wykorzystuje krótką przerwę na dymka. W autobusie palić, naturalnie, nie można. Oprócz mnie do pojazdu dosiada się troje współpasażerów. Bagaże samodzielnie umieszcza się w luku.

Każdy pasażer może zabrać ze sobą nieodpłatnie maksymalnie dwie sztuki bagażu. Jedną dużą o wadze do 20 kg i o wymiarach standardowej walizki, przewożonej w luku bagażowym oraz jedną małą w wymiarach pozwalających na swobodne umieszczenie bagażu pod siedzeniem lub na półce znajdującej się nad siedzeniem. Rozmiary bagażu podręcznego nie powinny utrudniać swobody podróży pozostałym pasażerom. Choć kierowcy nie stosują się konsekwentnie do tych przepisów, przymykając oko na dwa bagaże w luku czy też pakunki ważące więcej niż 20kg, to jednak nie mamy co liczyć na to, że skorzystamy z usług PolskiBus.com do przeprowadzki.

Podróż do Warszawy się nie dłuży, jednak niespodzianka czeka dopiero po przyjeździe. Kierowca wydaje bagaż. Jedno z kółeczek wybiera jednak inną drogę niż reszta walizki. Na pytanie o procedury reklamacji bagażu, kierowca odburknął, że „to nie jego sprawa”. Chociaż regulamin przewozu wyraźnie mówi, że „w przypadku stwierdzenia utraty, ubytku lub uszkodzenia bagażu podstawowego, fakt ten należy zgłosić niezwłocznie załodze autokaru w celu spisania formularza odbioru. Formularz podpisują osoby uczestniczące w ustaleniu stanu bagażu.” Choć fakt ten został zgłoszony, także za pośrednictwem poczty elektronicznej, do dzisiaj odpowiedzi z PolskiBus.com w tej sprawie nie ma.

Dzieci i niepełnosprawni równouprawnieni. Z wyjątkami

Warszawa, 22 lipca 2011, 13:45. Pół godziny po przyjeździe do Warszawy nadjeżdża kolejny pojazd, który pojedzie do Lublina. Na pokładzie 43 osoby, a po drodze żadnych przystanków przed osiągnięciem celu. Wśród podróżujących także dzieci.

Okazuje się, że „wszystkie osoby niepełnoletnie do dnia ukończenia 16 roku życia muszą podróżować pod opieką osoby dorosłej. Młodzież w wieku 16 i 17 lat mogą podróżować samodzielnie, jeżeli legitymują się zgodą rodziców lub opiekuna prawnego na samodzielne odbycie podróży wyrażoną na piśmie z podpisem poświadczonym notarialnie lub zgodą na samodzielne odbycie podróży będzie sporządzona przez rodziców lub opiekuna prawnego w obecności załogi autokaru podczas odprawy związanej z przyjmowaniem pasażera na pokład.”

Nieco więcej komplikacji mają rodzice lub opiekunowie dzieci do lat 12. Jeśli pociecha nie przekracza 150 cm wzrostu, musi być „przewożona w foteliku ochronnym lub innym urządzeniu do przewożenia dzieci, odpowiadającym wadze i wzrostowi dziecka oraz warunkom technicznym. Dziecko powinno podczas całej podróży przebywać w zabezpieczonym foteliku ochronnym.” A zapewnienie takiego foteliku jest po stronie podróżujących. Jeśli pojawimy się z dzieckiem bez fotelika, kierowca może nam odmówić przewozu.

Również osoby niepełnosprawne powinny podróżować z opiekunem, którym może być wyłącznie osoba pełnoletnia. Opiekun naturalnie również musi posiadać bilet na przejazd.

Każdy autokar posiada cztery miejsca przeznaczone dla osób niepełnosprawnych, w tym jedno miejsce do przewozu pasażera na wózku inwalidzkim. Wszystkie znajdują się na parterze, zaraz za fotelem kierowcy. Bilety dla osób niepełnosprawnych należy nabywać do 72 godzin przed planowanym odjazdem. Później „przewoźnik nie jest zobowiązany do zapewnienia transportu tej osobie, jednakże podejmie starania w celu umieszczenia osoby niepełnosprawnej w autokarze, w ramach planowanej podróży. Niezależnie od okoliczności, jeśli osoba taka nie może być bezpiecznie umieszczona w danym autokarze, przewoźnik zapewnia sobie prawo odmówienia przewozu osoby niepełnosprawnej w ramach danej podróży.”

Dzieci i niepełnosprawni płacą te same stawki, co pozostali pasażerowie. Przy elastycznej taryfikacji biletów to w zasadzie naturalne. Jednak przyzwyczajeni do wszelkiego rodzaju zniżek rodem z poprzedniego ustroju możemy być zawiedzeni. – Czy są jakieś zniżki dla dzieci, czy dzieci jadą za pełną stawkę?? –pyta Rafał Lipiński na Facebooku.

Wi-Fi działa. Ale przerywa

Lublin, 27 lipca 2011, 10:50. Odjazd do Warszawy. Tuż obok stoi ukraiński zdezelowany Ikarus w drodze do Lwowa. Totalna przepaść dzieląca te dwa autobusy jest wręcz widoczna w nawierzchni lubelskiego dworca. Nasuwa się pytanie, jak ludzie mogą jeździć czymś takim. Ale jeżdżą, gdyż nie mają wyboru, a przez lata przyzwyczaili się do braku komfortu w podróży.

Do Warszawy jedzie nas zaledwie 8 osób. Kierowca wpuszcza dwie panie z biletami na dzień wcześniej, ale mówi, aby się tym głośno nie chwaliły. Czy ja też tak mogę w przyszłości? Mając bilet z Warszawy do Berlina można przecież wsiąść na trasie w Łodzi lub Poznaniu. Albo wcale nie dojeżdżać do Berlina, tylko wysiąść po drodze. Ciekawe, czy system działa podobnie w czasie?

Przede wszystkim mój system Windows nie mógł nawiązać połączenia z siecią PolskiBus-10 na trasie Lublin-Warszawa. Podobnie jak systemy pozostałych użytkowników. Kierowca bezradnie unosi ręce, że on nic nie może, „bo to w Warszawie”. Czyżby powrót gospodarki nakazowej centralnie zarządzanej?

Przewoźnik oferuje bezpłatny dostęp do bezprzewodowego Internetu. Pod każdym fotelem znajduje się gniazdo na wtyczkę kontynentalną. Operatorem sieci jest Orange, zatem system działa tylko na terenie Polski. Za granicą nie skorzystamy już z dobrodziejstwa łączności ze światem podczas podróży. W związku z tym, że jesteśmy w ruchu, sieć nieraz zawiesza się także i podczas jazdy na terenie kraju. Taka to już uroda mobilnego Wi-Fi w autobusach.

– Wyposażenie autobusu było na najwyższym poziomie, klimatyzacja aktywna. Jeśli byłaby ustawiona niedogodnie można poprosić kierowcę, zmniejszy lub zwiększy temperaturę. Połączenie z Internetem działało teoretycznie na całej trasie – opisuje Jelinek. – W National Express bardzo często jest problem z Internetem – dodaje.

Czy da się odsprzedać bilety na czarnym rynku?

Poznań, 29 lipca 2011, 14:10. Na dworcu górczyńskim na widok podjeżdżającego pojazdu zbiera się dosyć pokaźny tłumek. W środku już całkiem sporo ludzi jadących z Berlina. Kierowca zdradza, że autobus jest wypełniony w ponad ¾. Choć bilet mam do Warszawy, zamierzam wysiąść w Łodzi. Nie ma z tym żadnego problemu.

Jeden chłopak podróżujący ze swoją dziewczyną nie ma kodu rezerwacji. Kierowca nie wpuszcza. Chłopak wydzwania do znajomych instruując, gdzie rzeczony kod mogą odnaleźć i mu podać. W końcu się udaje; oboje wchodzą jako ostatni do środka i wszyscy odjeżdżamy w prawie 3-godzinną podróż do Łodzi. W większości po autostradzie.

– Pierwsze co mnie zdziwiło, to że bilety nie były imienne i bez większych konsekwencji możliwa była odsprzedaż– martwi się Jelinek. Kod rezerwacji składa się z ciągu cyfr i liter. System przypomina nieco wejście do legendarnego Sezamu z Baśni 1001 Nocy; każdy kto okaże kod kierowcy, a kierowca znajdzie go na swojej liście, wchodzi do środka. Bez imion, bez nazwisk.

Choć PolskiBus.com przestrzega, że „bilety są niezbywalne i nie mogą być odsprzedawane”, to od pierwszego dnia sprzedaży biletów na Allegro łatwo można znaleźć wiele „niepowtarzalnych okazji” oferujących „bilety do Wiednia za 150 zł”. Choć pewnie kupione zostały przez spekulanta za … przysłowiową złotówkę.

Ocena końcowa

PolskiBus.com to zdecydowanie nowa jakość na polskich drogach. Tych jakże obecnie trudnych drogach ze względu na to, że Polska jest praktycznie cała rozkopana. Ale nowoczesne autobusy PolskiBus.com radzą sobie na nich całkiem nieźle oferując niespotykany do tej pory produkt pokładowy za niespotykaną do tej pory cenę. Owszem, nie każdy załapie się na bilety za 1 zł. Ba! Nawet nie każdy uchwyci bilety po 10, 20, czy 50 zł, ale w zamian dostanie wygodną ofertę podróży godną polecenia. Mamy nadzieję, że PolskiBus.com rozwinie się w pełni na polskich drogach, kiedy te będą już w pełni sprawne, szerokie, bez dziur i remontów.

  • Mogę się przyczepić? ;) Humbaku lubię Cię, ale trochę kuleje Twoja technikalia. Toć już na obrazku widać, że autobus ma więcej niż 4 kółka ;) Wiem, iż miała to być pewna metafora ;) WiFi drogi Humbaku działa zawsze i nie przerywa, nawet poza granicami kraju. WiFi to nie to samo co internet. Ten faktycznie jest dostępny tylko w granicach kraju. I nie wynika to z faktu, że internet dostarcza Orange ( Operatorem sieci jest Orange, zatem system działa tylko na terenie Polski.) Orange oferuje dostęp do internetu poza granicami kraju, zresztą tak samo jak każdy inny operator telefonii komórkowej w Polsce. Co innego aspekty ekonomiczne takich rozwiązań. Poza tym dochodzą mnie słuchy, iż w PB działają/działały też kart SIM z Polkomtela czyli Plusa. Nic nie wspomniałeś o temperaturze panującej w PB. Nie wiem czy to tylko mój przypadek, ale w moim przypadku była zbyt niska aby ją uznać za komfortową.  Co do zapinania pasów: kierowca poprosił o zapięcie pasów, ostrzegając o możliwych kontrolach i odpowiedzialności, którą ponosi każdy pasażer. Rożnica z tego co piszesz niekoniecznie wynika z mentalności, ale różnic przepisów drogowych. U nas z brak zapiętych pasów bezpieczeństwa odpowiada pasażer a nie kierowca. Są kraje gdzie za pasażerów odpowiada kierowca. 
    Wg mnie lepiej wychodzi Ci pisanie prezentujące regiony niż testowanie ;)

    Kamil, super pomysł, oby więcej takich testów. Sam się nie mogę zebrać żeby spisać moje wrażenia z pobytu w Hilton Garden w Krakowie. ;) 

  • „Czas widocznie odgryzł na nich swoje piętno.”- to czas może odgryźć piętno na czymkolwiek?! Jakie jest znaczenie tego wyrażenia? Czy autorem tego tekstu jest Mrożek albo Białoszewski? Rozbijanie formul językowych? Zabawa kanonami? Chyba brak wiedzy z zakresu języka polskiego. Słowniki nie gryzą.

  • modżo: A jużci, zabawa kanonami, to to, co humbaki lubią najbardziej. Dzięki za wielkie, choć niezasłużone, porównania z Mistrzami, ale mi do nich daleko, oj daleko. Słowniki, owszem, gryzą. Są szalenie nudne. :P 

    PS. Czy poza rzeczonym zdaniem, modżo zrozumiał resztę tekstu? Śmiem domyślać się, że tak, skoro więcej uwag nie ma. 

  • Odnosnie zapinania pasow to pan kierowca wyrazil sie bardzo rzeczowo, bo prawo ani nie nakazuje mu sprawdzenia zapiecia pasow ani zmuszanie do zapiecia, to sprawa indywidualna i decyzja nalezy do pasazera, to samo prawo obowiazuje w UK, kierowca zobowiazany jest do poinformowania pasazerow o obowiazku zapiecia pasow i nie ponosi w takiej sytuacji zadnej odpowiedzialnosci w przypadku ich niezapiecia. 

    Co do numerow rezerwacji to tutaj dopiero wkradla sie polska rzeczywistosc w ten misterny technicznie zaawansowany system rezerwacji, jezdzilem duzo tym autobusem na roznych trasach i kierowcy dostaja liste z numerami do 24 przed odjazdem i jesli ktos kupil bilet wciagu ostatnich 24 godzin to jego numeru na lscie nie bedzie, prosty sposob na jazde za darno jest uzyc stary numer jeszcze raz i na pytanie kierowcy kiedy kupilismy bilet powiedziec ze 2 godziny temu…

    • A ja mam zupełne przekonanie do tych autobusów, jeżdziłam wielokrotnie na trasie Gdańsk, Warszawa, przyjazd w terminie a czasem trochę szybciej
      Porównania z PKP nie ma żadnego .bo czysto, tanio i komfortowo, Kolej ca trasach POLSKI BUS
      chyba upadnie  bo przegrywają we wszystkim
      Jest jedna sprawa  w której chcę się doczepić : to przewóz rowerów. Chciałabym  wykupić bilet dla roweru i mieć pewność że go przewiozę, gdyż narazie zostało to do dyspozycji Kierowcy
      Przecież jak jadę z rowerem do Warszawy z Gdańska, to chciałabym mieć pewnosc że z powrotem też będę mogła z tym rowerem wrócić/ niestety jest z Tym duży problem

  • Jechalem z tym przewoznikiem raz, a za kilka godzin pojade znowu. Za bilet z Gdanska do W-wy zaplacilem 35 pln co wydaje mi sie bardzo przystepna cena, szczegolnie,ze w czasie drogi podawanwe sa gorace i zimne napoje oraz rogaliki i ciastka. Autobus dojechal do celu punktualnie, pomimo, ze kilkabosob przedluzylo postoj w Ostrudzie. Obsluga jest bardzo mila i jakosc przejazdu komfortowa w odroznieniu do Pkp.Jakis  czas temu jechalem ta sama trase pociagiem intercity, za ktory zaplacilem ponad 100 pln, a w skladzie nie bylo wagonu wars.  Goraco polecam tego przewoznika.

  • JESTEM BARDZO ZADOWOLONA ALE TO BARDZO:) JECHAŁAM Z DZIEĆMI Z WROCŁAWIA DO WARSZAWY I SPOWROTEM, WYGODNIE, KOMFORTOWO- PO PROSTU REWELACJA NAWET BYLIŚMY 15MIN PRZED CZASEM. ZA TRZY BILETY W OBIE STRONY ZAPŁACIŁAM 150 ZŁ. TANIO I SZYBKO. JESZCZE RAZ POLECAM I JUŻ WIEM ŻE BĘDĘ JEŹDZIŁA Z NIMI ZAWSZE:)

    • Proponuje przeczytać dokładnie regulamin. Przewoźnik nie ponosi odpowiedzialności z zagubiony bagaż. Mój bagaż został prawdopodobnie wydany innej osobie pomimo wydawnych kwitów bagażowych, które i tak nikt z załogi nie sprawdza, bądź skradziony z luku bagażowego na przystanku, gdzie załoga zamiast pilnować bagaży wesoło dyskutowała w kabinie kierowcy. Po co więc ten kwit, jak i tak każdy pasażer lub złodziej sam odbiera bagaż. Zaoszczędziłem więc na podróży z Radmia do Warszawy 10 zeta, a straciłem rzeczy wartości 2,5 tys. zł, głównie markowe ciuchy (byliśmy z żona na weselu). PolskiBus za to nie odpowiada i można go w dupę pocałować. Odradzam wszytkim korzystania z przewozu bagażu w luku. Nie jest to pierwsza taka sytuacja (głównie Kraków i Radom).

  • musiałem sie dostać do gdańska…. i oto rozkminka: PKP linia tlk cena 65zyli czas podróży 10:15 OoO szok…dalej sprawdzam expresa no troche lepiej 6:30 czas podrózy ale cena … 120 zyli… (taniej mi auto dojedzie…) no to pks :-) 55zł i w autobusie nie wiadomo czy będzie wc…. no to szukam dalej Polski bus cena 35 zyli autokar nówka klimka wc… ok biore… odjaz przy stacji metra, podjeżdza WIELKA CZERWONA KROWA nówka zadbany widać, ale ludzi tłum sie garnie mówie no to kiszka… okazało sie że ludzi nie straczyło nawet na 3/4 autobusu klima dawała jak trzeba w upalne dni… kibelek sprawny… tylko palic sie chce a nie ma gdzie troche szkoda…. do ostródy wytrzymam.. w gdańsku był godzine przed czasem dostałęm w trakcie jazdy : Bułeczke, Herbatke, Lody kurna SZOK!!! i to wszystko za 35 zyli…. POLECAM naprawde jestem w szoku!!! CHyba zbankrutują bo za dużo dają za małą kaske jak dla mnie PKP już nie istnieje….

  • i zapomniałem dodać wi fi ……… tylko szkoda ze nie ma sie gdzie podładować!! więc trzeba pamiętać o pełnej bateriiii!!

  • absolutnie nie polecam!!! wczoraj przybyliśmy o 9.10 z lotniska Okęcie na przystanek w Wawie, mając bilet na 9.50 do Wrocławia. Stał stoi autobus do Wrocławia, więc chcieliśmy się zapakować; okazało się, że jest to autobus na 9.00 i my musimy czekać na autobus, który odjeżdza o godzinie wskazanej na bilecie (informacja od pracowika firmy PolskiBus). Po półgodzinie (i odjeżdzie autobusu) okazało się, że zmienił się rozkład jazdy i nie ma autobusu o 9.50 tylko jest o 9.00.
    Nie otrzymaliśmy żadnej informacji mailowej o zmianie rozkładu jazdy (przez ostatnie 2 tyg. byliśmy za granicą i nie mieliśmy opcji sprawdzenia na stronie internetowej zmian rozkładu, poza tym w sekcji komunikaty nia ma najmn iejszej wzmianki o przyspieszeniu kursu do Wrocławia) oraz zostaliśmy wprowadzeni w błąd przez pracownika tejże firemki o godzinie odjazu autobusu do Wrocławia (jego zdaniem miał odjechać autobus o 9.50). Zmieniono nam tylko rezerwację z 9.50 (a tak naprawdę z 9.00) na 11.30. We Wrocławiu byliśmy ze 110 min. opóźnieniem (zamiast 17.30 to 19.20).
    Ostatni raz jechałem z nimi, wolę PKP, przynajmniej wiec czego się spodziewać. z hasła szbko tanio komfortowo to jest chyba tylko tanio, bao ani szybko ani komfortowo (chociażby klima to raczej nie działała).

  • Nic przez telefon – wszystko drogą mailową.
    Pani z infolinii i jej menadżer kwintesencją  braku profesjonalizmu.
    Pani stwierdziła że pomyłka to moja wina a menadżer się rozłączył.
    Z takim brakiem kultury i amatorką ostatni raz spotkałem się…..nigdy.
    Zatem, nigdy więcej polskiego busa, lepiej: piechotą, dyliżansem, rowerem, PKSem, pociągiem, na stopa, drezyną, balonem, boso ale w ostrogach, na oklep, autem, motorem, skuterem, pontonem, wpław…tak wiem to absurdalne(choć nie tak bardzo jak rozmowa z infolinią).

  • Wczoraj w polskim busie z Wiednia przeżyłyśmy horror. Po autobusie latały butelki, wzdłuż autokaru lał się alkohol. Kibole rozwieszali flage i śpiewali stadionowe piosenki. Wyzywali pasażerów. Podobno byli bez biletu, dali w łape kierowcy 25 euro od osoby. Autobus musiał na nich czekać na każdym postoju. Kierowcy nie zwracali im uwagi. Całą drogę wrzeszczeli, klneli, pili i śpiewali m in. Palikot do cw*el, i „a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści”. Bez ochrony nie wsiadajcie do autobusu linii PolskiBus.

  • Witam wszystkich.
    Wlasnie jade Polskim Busem do Kielc (prosze o wybaczenie ze pisze bez polskich znakow). Za oknem krajobraz pelen sniegu a w srodku. pojazdu cieplo,cicho (prawie cicho pomijajac dzwiek silnika i rozmowy przez telefony komorkowe niektorych pasazerow). Jest to moja 12 lub kolejna podroz z tym przewoznikiem na trasie Warszawa Kielce oraz w druga strone. Obecnie boeje nad faktem braku dostepu do wi-fi, mimo iz przy pierwszych przejazdach nie bylo z tym problemu. Na szczescie moj operator w ramach abonamentu udostepnia spory pakiet internetowy,wiec jestem w kontakcie ze swiatem. W dniu dzisiejszym t.j.24/01/2013 PB mial opoznienie ok 20 minut a i tak postanowiono podstawic pojazd zastepczy (bez czekania na ten z Krakowa) Ludzi malo,miejsca sporo,gniazdko elektryczne pod fotelem dziala no i bilet kupiony 3 tyg. temu za 1zl+1zl rezerwacji. Tak wiec pomijajac male problemy z wi-fi reszta jest zadawalajaca i moge polecic podroze male i duze…PolskimBusem.Dziekuje autorowi artykulu powyzej za tak realistyczny opis zwiazany z tym przwewoznikiem,ktory byl inspiracja do napisania niniejszego komentarza.Napisano z HTC Wildfire.

  • Jechałem polskim busem. Cudo, XXI wiek w transporcie autobusowym. Polecam.
    Jedyny drobiazg jakiego sie dopatrzylem to jadac w dluzsza trase i majac po drodze jakies przystanki gdzie ludzie wsiadaja i wysiadaja warto wyjsc i przypilnowac sobie bagazu bo rodacy nie spia a niestety obsluga busa nie sprawdza numerkow kwitków na bagaz z tym który wisi przy bagazu.