Fuczki w Jadle Karpackim, u Starych Znajomych zarzucajka, a w Oberży Zakapior moskołok. Tylko w Bieszczadach smaku kotleta gajowego spróbujesz obok żeberek z dzika a to wszystko nawet w Niedźwiadku czy Wilczej Jamie. Zapraszamy na kulinarne wojaże!

Od Sanoka przez Ustrzyki Dolne, Smolnik, Wetlinę, Przysłup, Cisną, aż do Polańczyka. Trasa Bieszczadzkiego Szlaku Kulinarnego „Smaki Bieszczadów” to 165 km niezwykłej kulinarnej przygody w każdym z 12 obiektów gastronomicznych. Takich rozkoszy dla podniebienia nie doświadczysz w żadnym innym miejscu na świecie.

Jak jeść, to nie byle co i nie byle gdzie

Wybierając się na wakacje, turysta oczekuje nie tylko doskonałej pogody i wielu urozmaiconych atrakcji u celu w dobrej cenie. Istotne w czasie podróży stają się idealnie dopracowane szczegóły. O kierunku podróży decyduje więc już nie tylko cena, ale i jakość, różnorodność i autentyczność oferty. Nocleg w nietypowym miejscu, duża dawka adrenaliny, a coraz częściej i cuda na talerzu decydują o tym, czy podróżnik uzna swój urlop za udany.

– Zmieniające się motywy podróżowania, potrzeba niezwykłych, niepowtarzalnych doznań, powodują poszukiwanie nowych form i ofert turystycznych – wyjaśnia Justyna Czachara, autorka koncepcji szlaku kulinarnego „Smaki Bieszczadów”. Turystów interesuje już nie tylko za ile, ale i gdzie i co mogą zjeść. Nie sztuką jest napełnić żołądek byle czym, wyczynem jest spróbować tego, o czym po powrocie można opowiedzieć swoim znajomym.

Podróże czysto kulinarne

Poznawanie nowych smaków może być również celem samym w sobie. Nie brakuje entuzjastów wina, przejeżdżających całą Francją, aby delektować się swoim ulubionym trunkiem w różnych jego wersjach. A nie spróbować nad Loarą ślimaków, a we Włoszech oryginalnego spaghetti to już wstyd. Prawdziwą perełką na kulinarnej mapie świata są jednak produkty czysto lokalne. Regionalna, tradycyjna kuchnia to ważny element turystycznych wojaży jako lwia część historii danego regionu.

Podróże są też często jedyną okazją, aby doświadczyć w kuchni czegoś nowego albo powrócić do smaków, które nas urzekły. Nawet doskonała podróbka będzie zawsze tylko podróbką. Każdy wie, że jeśli ma ochotę skosztować prawdziwego oscypka, to znajdzie go tylko w polskich górach a nie na bazarku w nadmorskiej miejscowości.

Region od kuchni

Turystyka kulinarna wzbudza w Polsce powoli coraz większe zainteresowanie. Gdy na zachodzie Europy już dawno odkryto potęgę jedzenia, u nas ta przemiana dopiero się dokonuje. Począwszy od pierwszego szlaku kulinarnego, jakim był Małopolski Szlak Owocowy, na stosunkowo nowych szlakach miejskich kończąc, w Gdyni czy Białymstoku. Okazuje się, że każdy region, czy miasto, ma turystom wiele ze swojej kuchni do zaoferowania i co sprytniejsze potrafią to sprzedać. Korzystają na tym zarówno turyści, poszukujący nowych smaków, jak i restauratorzy stawiający na tradycję i unikatowość.

– Wśród ogółu turystów, zainteresowani wyłącznie autentyczną, tradycyjną kuchnią, stanowią coraz większy procent  – twierdzi Justyna Czachara. – Dlatego też warto tradycyjne, lokalne kulinaria wykorzystać w celach promocyjnych regionu.

Intencją twórczyni kulinarnej podróży po Bieszczadach jest wyjście naprzeciw oczekiwaniom turystów, którzy nie raz pytali bieszczadzką przewodniczkę o to, gdzie dobrze zjeść. Ale również przyciągnięcie tych, których ta specyficzna regionalna kuchnia może zainteresować, a w samych Bieszczadach nigdy nie byli. I my udamy się w tę podróż intrygujących smaków.

Jak smakują Bieszczady?

Dziewicza natura na styku różnych kultur. Bojkowie, Łemkowie, Żydzi i Polacy – wszyscy żyli w Bieszczadach, choć każdy inaczej ze względu na odmienną kulturę, tradycję i zwyczaje. W trakcie współistnienia nie obyło się bez przejmowania od siebie nawzajem również i tych kulinarnych obrzędów. Złożyły się one na unikatowy smak bieszczadzkich potraw, wielu czysto regionalnych, specyficznie doprawionych, których próżno szukać w innych częściach kraju. Bieszczadzki szlak kulinarny zabiera turystę w podróż po miejscach, które kultywują w kuchni to, co w Bieszczadach najlepsze. Próżno szukać tu tego, co wszędzie.

Szlak biegnie wzdłuż głównych bieszczadzkich dróg – od Sanoka przez Ustrzyki Dolne, Smolnik, odbijając do Mucznego, następnie Wetlinę, Przysłup, Cisną i Polańczyk.

– Przy trasie znajdują się ciekawe, warte odwiedzenia miejscowości, obiekty, punkty widokowe, wejścia lub zejścia ze szlaków turystycznych oraz infrastruktura turystyczna i paraturystyczna – podkreśla Justyna Czachara.

Każdy z obiektów gastronomicznych oferuje tradycyjne potrawy w regionalnej oprawie. Turysta nie tylko zje oryginalny posiłek, ale zrobi to w bieszczadzkiej architekturze, z towarzyszącą regionalną muzyką, a nawet na drewnianych półmiskach i drewnianymi sztućcami. W wyposażeniu gospód nie brakuje elementów lokalnego rzemiosła artystycznego oraz zabytkowych przedmiotów użytkowych. Nacieszyć można więc nie tylko żołądek, ale również oko. O kuchni na wysokim poziomie świadczą z kolei opinie gości oraz liczne certyfikaty i wyróżnienia.

Przez żołądek do serca turysty

Kuchnia bieszczadzka Bojków i Łemków była prosta i uboga. Opierała się głównie na płodach leśnych i rolnych ze względu na panujące tam warunki klimatyczne. To właśnie tradycje kulinarne są największą pozostałością po mieszkających niegdyś w Bieszczadach ludach.

– Lokalne i tradycyjne kulinaria są jednymi z nielicznych, zachowanych do dzisiaj elementów dziedzictwa kulturowego tych terenów – podkreśla Justyna Czachara. Szlak kulinarny to szansa na to, aby te tradycje przetrwały kolejne lata. Czego na trasie szlaku i gdzie może turysta spróbować?

Jadło Karpackie, Chata starych znajomych, Niedźwiadek, Wilcza Jama, Siedlisko Carpathia, Nora pod Beskidnikiem, Stare Sioło, Chata Wędrowca, Bukowina, Oberża Biesisko, Łemkowyna, Oberża Zakapior. Mieszkańcom Bieszczad te nazwy mówią wiele, dla turystów są gwarancją dobrej obsługi i esencji bieszczadzkiego smaku. To właśnie w tych lokalach turysta ma szansę bliżej zaznajomić się z tradycyjną bieszczadzką kuchnią.

Tradycyjne jadło z certyfikatem

Hreczynki, kotlety z kaszy gryczanej z mielonym mięsem i czosnkiem. Warenyky  – pierogi z mąki razowej z farszem z kapusty, kaszy gryczanej i a’la ruskie, podawane ze skwarkami. Fuczki – ciasto naleśnikowe z kapustą, smażone na patelni. Zalewajka na maślance – kwaśna zupa na bazie maślanki, podawana z ziemniakami. Bandurjanki – placki ziemniaczane podawane ze śmietaną. Między innymi te obcobrzmiące z nazwy potrawy podróżnicy znajdą w menu pierwszego przystanku na szlaku, Karczmy Jadło Karpackie, zlokalizowanej przy Rynku w Sanoku. Obiekt jest odpowiednio stylizowany, na jednej ze ścian wisi oryginalny strój bojkowski.

Właściciele przywiązują dużą wagę do zwyczajów Łemków i Bojków. Na swojej stronie internetowej ubolewają, że prawdziwi, dawni mieszkańcy tych gór odeszli i że z rzadka można usłyszeć jeszcze piosenki, którymi niegdyś gospody rozbrzmiewały. Jadło Karpackie jest posiadaczem certyfikatu Made in Bieszczady 2004. Nagrodę zdobyli w kategorii Bieszczadzki Produkt Lokalny za pierogi z mąki razowej faszerowane kapustą.

„Damy jadła, damy picia, wpadnij do nas, użyj życia”

Takim mottem wita turystów kolejny obiekt szlaku kulinarnego „Smaki Bieszczadów”, czyli Restauracja Chata starych znajomych w Zahutniu, zlokalizowana 5 km od Sanoka. Od drzwi wita nas więcej niż szczypta dobrego humoru, a „talerze pełne staropolskich potraw i podkarpackiego jadła zapachem wabią i podniebienie łechcą”. Co więcej, w Chacie „występuje ryzyko uzależnienia się od jadła i atmosfery”, za co właściciele i obsługa nie ponoszą odpowiedzialności.

W stosunkowo nowym, kilkuletnim obiekcie, znajdziemy nietypowy kącik „Pluszowego misia”, którego święto obchodzone jest w Chacie w listopadzie. Na zewnątrz jest miejsce na grilla, czy ognisko oraz ogródek przygotowany do zabaw dla dzieci. W ofercie Chaty są również biesiady, wieczory andrzejkowe, spotkania rodzinne, przejażdżki bryczką i kuligi. W menu intrygująco brzmi zarzucajka, czyli zupa z marchwi, ziemniaków, kiszonej kapusty, boczku i cebuli. Znajdziemy tam jednak o wiele więcej.

Kiszona kapusta własnej roboty

W Chacie Wędrowca w Wetlinie właściciele opierają się na idei „SlowFood”, dążąc do prostoty, i jak najmniejszego ingerowania w naturalne aromaty i smaki. Potrawy doprawiają naturalnymi ziołami i przyprawami. Sami przygotowują także zakwas na żur, kiszoną w dębowej beczce kapustę czy ucierane pomidory. W menu turysta znajdzie między innymi zapiekane ziemniaki z sosem czosnkowym, smażony ser z żurawiną, żur z kiełbasą i jajkiem, pstrąga górskiego czy kwaśnicę.

Chata Wędrowca wyróżniona została Certyfikatem Bieszczadzkiego Produktu Lokalnego Made in Bieszczady za naleśnik gigant z jagodami, zdobyła również pierwszą nagrodę w konkursie „Wędrówki Podkarpackie” w kategorii „Smaczne Jadło”, wyróżnienie miesięcznika „Kuchnia”. W kwietniu w lokalu ruszyła Pijalnia Piw Słowackich i Czeskich.

Na szczególną uwagę zasługuje również Łemkowyna w Cisnej. Nazwę dla karczmy zaproponował Ryszard Szociński, bieszczadzki pisarz i poeta. Oprócz kilkunastu rodzajów pierogów w swojej ofercie posiada nawet chleb własnego wypieku. Z kolei w Oberży Zakapior, zlokalizowanej w Uzdrowisku Polańczyk, można spotkać znanych bieszczadzkich zakapiorów, pustelników i artystów. Jada tam też niejedna sławna persona.

W Oberży można zapoznać się z twórczością bieszczadzkich rzeźbiarzy, malarzy, rękodzielników jak i posłuchać poezji i muzyki tworzonej przez mieszkańców tych ziem (lokalnych artystów). Lokal ten zajął drugie miejsce w IX edycji konkursu Wędrówki Podkarpackie w kategorii Smaczne Jadło 2009. Ponadto można tam wpaść nawet na „Bieszczadzki Zlot Krasnoludków”.

Szlak kulinarny musi żyć

W każdym z dwunastu lokali, których nie sposób wszystkich opisać, można poznać atmosferę i życie w Bieszczadach. Liczne imprezy kulturalne, stylizowane wnętrza, często i możliwość noclegu oraz wiele różnych sposobów na spędzenie w Bieszczadach wolnego czasu, stanowią dopełnienie kulinarnych atrakcji.

– Szlak kulinarny nie może jednak zostać tylko wytyczony, musi „żyć”. Pokazy przygotowywania potraw, degustacje czy inne atrakcje, związane z jedzeniem, będą magnesem przyciągającym – mówi Justyna Czachara.

Obiekty, które znajdują się na liście to miejsca dynamicznie się rozwijające i wychodzące naprzeciw oczekiwaniom turysty.

Szlaku nie wystarczy rozrysować na mapie, muszą znaleźć się ci, którzy nim podążą i ci, którzy ich do tego zachęcą. Temu bieszczadzkiemu szlakowi brakuje promocji. Pomysł Justyny Czachary, absolwentki Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie, jest na razie tylko podstawą jej pracy magisterskiej, nagrodzonej przez ministra sportu i turystyki. Władze lokalne, pomimo zainteresowania turystów i właścicieli obiektów gastronomicznych, ciągle milczą.

Jak smakują Bieszczady dla Justyny Czachary? – Smak Bieszczadów to trud i zmęczenie całodziennym wędrowaniem uwieńczone pysznym a prostym jedzeniem – mówi. Jej ulubione dania to fuczki oraz smażone pierogi nadziewane bryndzą  i polane masłem czosnkowym.

Wracając z każdej podróży opowiadamy o tym, co jedliśmy i piliśmy, co nam smakowało, a czego próbować nie warto – to część naszych wspomnień. Mogą się nimi stać i Bieszczady.

Justyna Czachara już od najmłodszych lat poznawała uroki Bieszczad na wycieczkach z tatą. Idąc w jego ślady została przewodnikiem górskim po Bieszczadach i Beskidzie Niskim. Od 5 lat działa w Radzie ds. Turystyki Osób Niepełnosprawnych przy Zarządzie Głównym PTTK, pomagając osobom niepełnosprawnym w organizowaniu wycieczek. Jest absolwentką kierunku Turystyka i Rekreacja na Wyższej Szkole Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie. Jej praca magisterska została nagrodzona przez ministra sportu i turystyki.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.