Niechęć i bojkot Walentynek to taka moda, która ma już u nas dobrych kilka lat. Nie zrozumcie mnie źle, nie występuję tu w żadnym wypadku jako obrońca tego święta, które zmusza świętego Walentego do corocznego przewracania się w grobie. Jednak nie podoba mi się taki „bunt bez pokrycia”.

Przeciwnicy i zwolennicy Walentynek będą się kłócić tak samo, jak fani iPhonne’a z sympatykami Androida, albo nawet sto lat dłużej. I chociaż za Walentynkami nie przepadam, to nie chcę ich z góry przekreślać. Przedstawię Wam pół żartem pół serio kilka alternatywnych imprez z różnych zakątków świata.

Św. Walenty kontra diabelski młyn

14 lutego wcale nie pozostawia nas bez wyboru. Ba, stawia nas przed bardzo poważnym wyborem. Według kalendarza holidayinsights.com tego dnia obchodzony jest w USA Narodowy Dzień Dawcy Organów oraz tak zwany Ferris Wheel Day. O ile pierwsze święto dzisiaj pominiemy, to warto bliżej przyjrzeć się drugiemu z nich – Dniu Diabelskich Kół (DDK). Ferris to nazwisko Georga, wynalazcy, który w 1893 roku zademonstrował swoje wielkie diabelskie koło w Chicago. Ponoć miało ono swoją popularnością przyćmić świeżutką Wieże Eiffla. Jak obchodzi się DDK? Naturalnie, należy tego dnia przejechać jak najwięcej kółek w powietrzu. Jeśli z jakiś względów nie możemy sobie na to pozwolić, to należy poćwiczyć na sucho. Jak? Pamiętacie z przedszkola, jak robi się „gwiazdę”? Właśnie tak.

Inne warianty dla diabelsko-młyńskich freaków to upieczenie ciasteczek, takich jak na załączonym obrazku, bądź uzupełnienie polskiego artykułu na Wikipedii o diabelskich młynach.

Św. Walenty kontra Św. Tryfon

Zastanawialiście się kiedyś, jak to jest, że jeden święty jest o wiele popularniejszy od drugiego? Dlaczego? Co jest miernikiem zasług? Czy może o wszystkim zadecydował dużo późniejszy kościelny marketing? No i powiedzcie mi, ilu  z Was słyszało o św. Tryfonie męczenniku?

Podobno można się do niego zgłosić w wypadku wielu poważnych problemów, takich np. jak chrapanie i, co ważniejsze, pomaga on uchronić uprawy przed szkodnikami. Zwłaszcza uprawy winorośli. W Bułgarii jego święto obchodzone jest jako symboliczne zakończenie zimy, podcina się wówczas winorośle, żeby zapewnić im prawidłowy rozwój. Ale chodzi tu przecież o takiego słowiańskiego Bachusa, więc w centrum wszystkiego jest huczna zabawa, smakołyki i wino, zwłaszcza, że mądrość ludowa głosi, że im więcej wina poleje się tego dnia, tym bardziej urodzajny okaże się sezon. A ponieważ Bułgarzy tak lubią to święto, to obchodzą je nawet dwukrotnie – według starego kalendarza (1 lutego) i nowego (14 lutego).

Thaipusam, czyli tamilska odpowiedź na św. Walentego

Thaipusam to bardzo kolorowe święto hinduistyczne obchodzone przez Tamilów. W tym roku rozpocznie się ono 7 lutego i potrwa cztery dni. Niewiele ma może wspólnego z miłością, za to więcej z bólem. Uczestnicy oddają cześć bogowi wojny Muruganowi, który był młodszym synem Śiwy. Centralnym elementem obchodów jest procesja, w ramach której ochotnicy-cierpiętnicy w transie przekłuwają i kaleczą różne części ciała, na przykład języki policzki. Im więcej bólu tym lepiej, bo właśnie w ten sposób mogą oni zapewnić sobie najwięcej boskich łask.

Zainteresowanych tym malowniczym, lecz nieco okrutnym widowiskiem zapraszam do południowych Indii (zwłaszcza Palani i Karamana), lub do Singapuru, czy Malezji, gdzie mieszka duża mniejszość tamilska. Warto jednak zawczasu rezerwować hotele w Singapurze, czy w innym miejscu, gdzie obchodzone jest to święto, bo chętnych może być więcej, niż miejsc.

Nagie święto

To właśnie oznacza w tłumaczeniu Hadaka Matsuri, czyli chyba najbardziej ekscentryczny spośród japońskich festiwali. Jak nietrudno się domyślić, głównym przesłaniem jego jest nagość. Dozwolone są co najwyżej opaski na biodrach. Kobiety i mężczyźni świętują jednak osobno, prawdopodobnie, żeby impreza nie przerodziła się w ogólną orgię. Można się natomiast do woli obrzucać błotem.

Festiwal ma korzenie religijne i miał na celu przegonienie plag i nieszczęść. Po dziś dzień wybiera się jednego uczestnika płci męskiej, który zostaje „symbolem szczęścia”. Taki szczęściarz musi być całkowicie nagi i ogolony. Główne imprezy w ramach obchodów święta odbędą się 19 lutego. Potencjalnych uczestników ostrzegamy, że nie jest to najcieplejszy okres roku w Japonii.

Nie wiem, jak Wy, ale ja myślę sobie, że te nasze Walentynki to raczej nudne święto.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.