Select your Top Menu from wp menus
Turigo.pl – czy to się opłaca? [recenzja i video test]

Turigo.pl – czy to się opłaca? [recenzja i video test]

Dwóch blogerów zostało poproszonych o recenzję jednej z porównywarek turystycznych – Turigo.pl. Jak wyszły „proszone” recenzje? Pozostawiają niedosyt, bo bardziej dogłębnych analiz i testów próżno tam szukać. Ot, taka powierzchowna, konsumencka recenzja. Nas nikt nie prosił, a chęci na dokładne przyjrzenie się wadom i zaletom Turigo mamy znacznie więcej.

O tym, czym jest metawyszukiwarka i czym różni się od internetowych sprzedawców, pisaliśmy w oddzielnym artykule. Zatem pomijamy preludium i przechodzimy do sedna sprawy.

Pomysł

Porównywarka turystyczna sama w sobie nie jest pomysłem innowacyjnym. Przeszukiwanie, porównywanie i, swoją drogą dyskusyjną w tych narzędziach, oszczędność czasu i pieniędzy oferował wcześniej Skyscanner. Koncept działania porównywarek opiera się głównie na przeszukaniu, porównaniu i przekierowaniu na właściwą stronę dostawcy usług turystycznych.

Działają niemalże w identyczny sposób jak serwisy typu ceneo.pl czy skąpiec.pl. Wprowadzenie zupełnie nowych funkcjonalności w tej mierze wydaje się po prostu na tą chwilę niemożliwe, ale z drugiej strony polskie poletko nie jest aż tak bardzo zaorane, by nie myśleć o pozyskaniu wysokiej jakości ruchu, czyli po prostu oczekiwanej klienteli.

Obawy

Jednym z problemów Turigo może być niechęć Polaków do kupowania on-line. Powierzchowność recenzji dwóch blogerów może być dobrym tego przykładem, wszak jedna z autorek stwierdza, że z funkcjonalności takich serwisów nie korzysta. Jak widać metawyszukiwarki brzmią egzotycznie nawet dla osób, które blogują o podróżach i turystyce nie od wczoraj.

Porównywarki turystyczne czerpią lwią część swoich przychodów tylko za sfinalizowane transakcje w internecie. Jeśli zatem wyszukamy ciekawą ofertę z ich zasobów, zostaniemy przekierowani do stronę sprzedawcy, a finalnie kupimy ją udając się do biura podróży, to zwyczajnie nie dajemy im zarabiać. Wręcz narażamy na straty.

Taki sam efekt będzie miało kasowanie ciasteczek z naszych przeglądarek. To właśnie za pomocą tzw. cookies internetowi sprzedawcy rozpoznają przekierowaną klientelę z porównywarek, a co za tym idzie będą mogli wypłacić im na tej podstawie prowizję za przekierowanego klienta. Straty są więc tym większe, im większa ilość odwiedzin na Turigo kończy się kasowaniem internetowej historii i ciasteczek z przeglądarek.

Interfejs i funkcjonalność

Układ elementów grafiki nie budzi większego zastrzeżenia. Porównywarka wydaje się lekka i pozbawiona zbędnych elementów, które mogłyby na pierwszy rzut oka zniechęcić do jej skorzystania. Intuicyjne ikony, łatwość poruszania się, czytelność to mocne strony Turigo.pl.

Warto zwrócić uwagę, że wyniki naszych wyszukiwań ładują się schodkowo. Co to oznacza? W trakcie wyszukiwania (czasem dłuższego) pokazywane są nam dotychczasowe wyniki. Nie musimy zatem czekać na ukończenie całego procesu i załadowanie się całej listy dopiero po kilkudziesięciu sekundach.

Mnogość filtrów, dzięki którym możemy dopasować oferty do naszych oczekiwań jest duża i są one niezwykle przydatne. Od suwaków ceny, przez porę lotu, rodzaj i typ linii lotniczych, po ilość przesiadek. Jednak w porównaniu do swojego największego konkurenta, Skyscannera, Turigo wypada w tej kwestii trochę gorzej. Światowej sławy konkurent oferuje dodatkowo wyszukiwanie po mapie oraz listę ofert dla najniższych cen w poszczególnych dniach każdego miesiąca (tzw. wyszukiwanie kalendarzowe). Obie opcje są niezwykle ciekawe i przydatne, a jak się za chwilę okaże, nie tylko w tej kwestii Turigo przegrywa ze Skyscannerem.

Testy

Aby znaleźć odpowiedź na postawione w tytule pytanie, poddaliśmy jednocześnie kilka porównywarek próbie znalezienia najtańszej oferty przelotu i hotelu. W testach zmierzyły się porównywarki Skyscanner, Momondo oraz Turigo. Która najlepiej radzi sobie z wyszukiwaniem najtańszych przelotów i noclegów? Obejrzyjcie nasz video test.

Podobne testy może rzecz jasna wykonać każdy z Was i porównać wyniki wyszukiwania. Turigo radzi sobie już całkiem dobrze, w porównaniu do bardzo słabych wyników, jakie osiągało rok temu, kiedy w naszym teście wypadło najsłabiej ze wszystkich pięciu testowanych porównywarek.

Aby racjonalnie ocenić możliwości każdej z porównywarek, należałoby przez kilka tygodni o każdej porze dnia wysyłać zapytania do porównywarek i oceniać ich osiągnięcia. Na to w video recenzji czasu nie ma, natomiast przyznamy otwarcie, że w ostatnich tygodniach przed Warsztatami Taniego Latania dość namiętnie testowaliśmy wszystkie trzy porównywarki. Z wyszukiwaniem biletów lotniczych na europejskich trasach najlepiej radzi sobie Momondo, trochę gorzej Skyscanner i Turigo. Na amerykańskich trasach warto zwrócić uwagę na radzących sobie na tym rynku najlepiej porównywarek Kayak.com oraz SideStep.com czy Mobissimo.

Ocena końcowa

Patrząc z perspektywy ostatnich 12 miesięcy, Turigo z pewnością wydaje się być coraz lepszą porównywarką. Do bazy przeszukiwanych serwisów dodawane są nowe strony, ciekawą alternatywą wydaje się być zakładka „okazje”, a pojawienie się ostatnio możliwości porównania ofert wypożyczalni samochodów jest dowodem, że Turigo nie stoi w miejscu. Najsilniejszą stroną wydaje się być podawanie ostatecznych cen za przelot oraz lekkość serwisu, choć najbardziej brakuje takich funkcjonalności, jak wyszukiwanie kalendarzowe czy po mapie, którymi może pochwalić się Skyscanner i Momondo.

Ogromną bolączką Turigo są mizerne, żeby nie powiedzieć bardzo ubogie, opisy prezentowanych miejsc noclegowych. Niektóre obiekty posiadają tylko jedno zdjęcie, a opis jest niewystarczający, by móc ocenić wady i zalety. Aby to uczynić, musimy przejść na stronę sprzedawcy usługi i dopiero tam przyjrzeć się wybranemu przez nas hotelowi. Trudno w takich przypadkach zgodzić się z flagowym hasłem serwisu: „oszczędzasz czas i pieniądze, wybierając najlepsze oferty.”

W naszych testach, tak przed rokiem, jak i teraz, Turigo nigdy nie znalazło najtańszej oferty spośród wszystkich testowanych przez nas porównywarek. Nie oznacza to jednak, że nie warto brać tej porównywarki pod uwagę przy wyszukiwaniu hoteli lub przelotów.

About The Author

Related posts

10 Comments

  1. robert

    A ja chciabym sie dowiedziec dlaczego cena biletu w skyscanner jest nizsza niz cena na stronie linji lotniczych np lot Londyn-delhi w skyscanner lonji air india kosztuje 316 funtow a na stronie tych samych linji kosztuje 343

    Reply
    1. TravelAdvisor

      Na to pytanie nikt precyzyjnie raczej nie będzie mógł odpowiedzieć bez konkretnych przykładów: konkretne rejsy, daty i godziny. Różnica w cenie może mieć kilkanaście różnych powodów.

      Reply
  2. Ewa

    MagdoM, przepraszam, jeśli poczułaś się urażona. Masz prawo oczywiście do własnego zdania na temat mojego wpisu, może Ci się on podobać lub nie, spoko. Możesz nawet uważać, że jest laurką, choć ja akurat tak nie uważam, a to dlatego, że pokazałam też, czego mi w Turigo brakuje.

    Co do Twojej oceny mojego tekstu. Oceniaj go tak, jak masz ochotę – to Twoje prawo jako czytelnika. Piszesz, jakie recenzje Ciebie interesują i najwyraźniej mój wpis do takich nie należy. Jednak jest też grono czytelników, którym ten typ pasuje i nie da się w tym momencie zadowolić wszystkich.

    Mi chodzi o inna kwestię. Samo określenie „powierzchowne” nie jest obraźliwe, ale w moim odczuciu trochę jednak negatywne i uważam, że niesprawiedliwe biorąc pod uwagę wysiłek, jaki włożyłam w ten tekst. Bo właśnie nie chciałam jedynie opisać możliwości, jakie daje Turigo, ale też pokazać, czy mi się one podobają, czy czegoś mi brakuje.

    I możesz mi nie wierzyć Ty, czy Kamil pisząc ten tekst, że przeprowadziłam testy na własne potrzeby. Ale kategoryczne stwierdzanie, że tego nie zrobiłam nie jest usprawiedliwione. Rozumiem, jakby było napisane, że „autorka twierdzi, że porównała Turigo z innymi serwisami, ale jej nie wierzę”. A Kamil uznaje, że testy nie miały miejsca, bo o tym nie napisałam. Ja w swoim tekście napisałam, że były, a powstrzymałam się od publikacji screenshotów.

    Podobnie jak to, że Kamil stwierdza niesłusznie, że mój tekst jest powierzchowny, a ja niekompetentna bo napisałam, że nie korzystam z funkcjonalności takich serwisów. Udowodniłam w swoich poprzednich komentarzach przytaczając cytaty z tekstu, że wcale tak nie napisałam. Znowu, możecie mi nie wierzyć, że wszystkie bilety, jakie kupuję sama, kupuję przez Internet (wyszukując zarówno w metawyszukiwarkach, u pośredników jak i bezpośrednio na stronach linii lotniczych najlepszych dla mnie opcji cenowo-logistycznych – bo oprócz ceny zawsze biorę też pod uwagę m.in. czas podróży czy ilość przesiadek). Ale nie zgadzam się na przypisywanie mi słów, których nie napisałam i podpierania tymi słowami tezy, że recenzja jest powierzchowna, a ja się nie znam na sprawie.

    Przy okazji, na bazie doświadczeń z tej dyskusji taka mała uwaga dla redakcji TravelAdvisor – myślę, że przydałaby się tu opcja powiadamiania o nowych komentarzach do danego wpisu.

    To chyba tyle z mojej strony w tej całej sprawie. Pozdrawiam i życzę Wam miłego dnia.

    Reply
  3. MagdaM

    Ewo,to trochę niegrzeczne zwracać się do kogoś w taki jak Ty sposób. Nie mam problemów z rozumieniem, co to opinia, ale dopiero twierdziłaś, że to recenzja, a jak się zajrzy do słownika, co szczerze polecam, to nie jest to jedno i to samo. Zresztą, przecież możesz sobie pisać co chcesz, w jaki chcesz sposób, ale chyba czytelnik ma też prawo ocenić ten tekst, a określenie, że jednak zrobiłaś to powierzchownie, nie jest obraźliwe w żaden sposób. Po prostu w porównaniu do tej recenzji tutaj wyszła Ci zwyczajna laurka. I ja jako czytelnik to tak odbieram, ale tak, biorę poprawkę, że to jedynie Twoja opinia, oparta na Twoich subiektywnych odczuciach, a nie racjonalnych przesłankach.

    Reply
  4. Ewa

    Kamil, dla Ciebie może się mija z celem. Dla mnie celem jest znalezienie najtańszych biletów. Czy wyszukam je w Turigo, czy na eSky, czy bezpośrednio na stronie linii lotniczych – jest mi naprawdę wszystko jedno. Nie muszę przykładowo znać się – moim zdaniem – na mechanizmie działania kosiarki, żeby ocenić, czy mi się nią wygodnie kosi trawę. Celem jest tą trawę skosić, a czy kosiarka będzie spalinowa, elektryczna, czy może będzie to po prostu kosa – wszystko jedno. Mogę ocenić, że przy kosie za dużo machania, a przy elektrycznej plącze mi się kabel.

    MagdaM, oczywiście, że nie recenzuję dla siebie. Prezentuję innym moją opinię o danym temacie. Opinię, rozumiesz? Kamil napisał powyżej dobrze, że „aby racjonalnie ocenić możliwości każdej z porównywarek, należałoby przez kilka tygodni o każdej porze dnia wysyłać zapytania do porównywarek i oceniać ich osiągnięcia.” Bo to może być równie dobrze przypadek, że akurat tym razem wyszło tak, że serwis A daje lepszą opcję, niż B, a przy kolejnych dwóch zapytaniach może się okazać, że w B znajdziemy tańsze bilety, niż w A. Dlatego wolałam przedstawić (na podstawie testów przeprowadzonych „dla siebie”) ogólną opinię na temat tego, czy widzę w Turigo jakieś fajne opcje i czy czegoś mi brakuje, niż wydawać jednoznaczną ocenę „Turigo jest gorsze/lepsze niż…”. Co Ci po jednoznacznej ocenie, jeśli kierując się nią zaczniesz korzystać tylko z jednego serwisu, podczas gdy w niektórych przypadkach na innych możesz trafić na lepsze okazje?

    Reply
  5. MagdaM

    Napisać, że zrobiło się testy, a przedstawić ku temu dowody, to chyba dwie różne sprawy. Jeśli bloger piszący o podróżach zabiera się za recenzowanie, to mógłby właśnie przez wzgląd na swoich czytelników, zrobić to jednak porządnie.

    Screeny raczej urozmaicają nudną recenzję, ale jeśli ona z założenia jest nudna, to po co w ogóle ją pisać. Każda recenzja, nawet subiektywna, chyba z założenia powinna jednak zawierać jakieś racjonalne argumenty. Bo przecież jak się recenzuje to chyba po coś i dla kogoś, a nie jedynie dla siebie. Nie rozumiem więc zasłaniania się za subiektywizmem i wskazywanie na to, że blog to moje podwórko, więc mogę sobie recenzować jak chcę. Oczywiście można i tak, ale jaki w tym cel? Co mnie obchodzi, co jakiś Kowalski sobie porównuje i z czym, jeśli po pierwsze tego nie widzę, po drugie przedstawia tylko i wyłącznie swoje widzi mi się.

    Mnie jako czytelnika interesują recenzje zrobione porządnie, a przede wszystkim właśnie z dużą dozą sprawdzonych informacji i obiektywizmu. Co mi po wystawionej laurce, sama taką mogę przecież napisać. Przecież mi też mogło się coś przyśnić.

    Reply
  6. Ewa

    Cieszę się, Kamilu, że przeczytałeś moją recenzję, szkoda, że nieuważnie. Nie napisałam o testach? Napisałam wyraźnie: „Jeśli chodzi o wyszukiwanie biletów, to porównuję sobie wyszukiwanie Turigo z eSky, momondo, kayak i PLL Lot”. Piszę bloga o podróżach, a nie prowadzę serwisu turystycznego i uważam, że moi czytelnicy nie byliby zainteresowani przeglądaniem screenów z porównania czy video – wpis byłby za długi i za nudny. Co więcej, jako autorka bloga mam prawo pozwolić sobie na subiektywność (czyli, że ja znalazłam dobre opcje, a Wy, Czytelnicy poszukajcie opcji dla siebie) – piszę, za co Tugigo spodobał się mnie i czego mi tam brakuje. Ty, jako osoba prowadząca serwis turystyczny, powinieneś być obiektywny, stąd szczegółowe testy, wykresy.

    Co do wyszukiwarek – błąd w interpretacji mojej wypowiedzi po Twojej stronie jest oczywisty. „Nie znam funkcjonalności samego serwisu” – czyli konkretnie Turigo. Bo z Turigo nie korzystałam przed tą recenzją. Co nie wyklucza korzystania z innych serwisów tego typu. Akurat korzystam z nich – przy wyszukiwaniu biletów lotniczych – często i wiem, jak to działa. Nie umiem pojąć, jak to zdanie może jednoznacznie wskazywać na moją niewiedzę ogólną. Trzeba czytać ze zrozumieniem.

    Moja recenzja miała na celu i uświadomienie istnienia serwisu, ale też pokazanie wad i zalet – subiektywnie, w moim odczuciu. Zaznaczyłam, co mi się podoba, a czego mi brakuje. Napisałam, że porównałam serwis s innymi. Jeśli ktoś mi w to nie wierzy, to trudno. Rozumiem, że nie każdego interesują subiektywne opinie, a jedynie wykresy i porównania. Ale to nie jest powód, by moimi wypowiedziami, wyrwanymi z kontekstu i źle zinterpretowanymi podpierać swoje tezy o niechęci Polaków do kupowania on-line czy oceniać recenzję jako powierzchowną.

    Reply
    1. TravelAdvisor

      Bardzo dobrze, że recenzujesz tylko „sobie”, bo zestawienie meteasearchy (Turigo i Kayak), sprzedawców biletów lotniczych (eSky) i bezpośrednich ofert linii lotniczych (LOT) ze sobą mija się z celem. Są to zupełnie różne mechanizmy wyszukiwania i opierają się na odmiennych modelach biznesowych.

      Jeśli ktoś zabiera się za recenzowanie czegoś, na czym do końca się nie zna i, co ważniejsze, nie dąży do zgłębienia, testowania, odkrycia wad i zalet, przedstawienia serwisu kompleksowo, to zwyczajnie taka recenzja nie ma sensu.

      Reply
  7. Ewa

    Witam serdecznie,

    nie mogę się zgodzić, że recenzja Turigo na moim blogu jest powierzchowna. Przede wszystkim jeśli chodzi o wyszukiwanie lotów to testowałam Turigo i porównywałam z kilkoma innymi serwisami (o czym zresztą wspominam – eSky, momondo czy kayak).

    Na trasie WAW-NYC-WAW Turigo znalazło mi najlepszą opcję cenową (w porównaniu z momondo i kayak). Na innych sprawdzanych trasach oferty były podobne cenowo. A, żeby nie było wątpliwości, brałam pod uwagę nie tylko cenę – nie porównywałam przykładowo lotów bezpośrednich z lotami z przesiadkami. Albo lotów, gdzie przesiadka była za 2-3 godziny z takimi, gdzie na kolejny lot trzeba by było czekać kilkanaście godzin.

    Początkowo chciałam napisać o każdej sprawdzanej trasie, ale 1. szybko straciłoby to aktualność 2. byłoby to długie i nudne i uznałam, że nie ma co wdawać się w takie szczegóły. Każdy szukając biletu powinien sam przejrzeć kilka serwisów i wybrać dla siebie ten z najlepszą ofertą. Sama zresztą tak właśnie robię kupując bilety przez internet.

    Druga rzecz, z którą nie mogę się zgodzić, jest wyrwanie zdań z kontekstu. Owszem, korzystam z takich serwisów. Głównie jeśli chodzi o loty. Przy hotelach rzadziej, ale wyjaśniłam z jakiego powodu – wolę CS lub po prostu pojechanie w ciemno. Nie rozumiem zatem złośliwego komentarza, że metawyszukiwarki brzmią egzotycznie… To, że z czegoś nie korzystam, nie znaczy, że nie znam i nie wiem, na czym polega.

    Pozdrawiam.

    Reply
    1. TravelAdvisor

      Cieszymy się, że wykonałaś własne testy i porównania, tylko szkoda, że o tym w ogóle nie napisałaś. Nie dziw się więc, że piszemy w naszej recenzji o twojej powierzchowności. Jeśli ktoś o czymś nie wspomina, to uznajemy, że nie miało to miejsca.

      W tym konkretnym przypadku aktualność szybko traci, ale czy o to do końca chodzi? Jeśli napiszesz, że turgio znalazło najniższą cenę na trasie WAW-NYC-WAW, to kto Ci na słowo uwierzy? Trzeba było podeprzeć swoje tezy konkretnymi przykładami i dowodami tak, jak uczyniliśmy to my – raz publikując szczegółowe testy i wykresy, a drugi raz video test. Nawet jeśli straci to szybko na aktualności, to pozostaje dowód na tezy, które stawiamy.

      Uznaliśmy, że metasearche są nowością, a ich działanie stanowi egzotykę, bo w twojej recenzji można przeczytać: „dotychczas nie korzystałam jednak z funkcjonalności samego serwisu”. To zdanie wskazuje jednoznacznie, że nie znasz mechanizmów działania tych internetowych tworów i pewnie nie było Ci to potrzebne, do stworzenia „proszonej”, konsumenckiej recenzji, która ma na celu bardziej uświadomienie istnienia Turigo, a nie pokazania wad, zalet, wykonania solidnych testów, porównania z konkurencją. Rozumiemy, że nie każdego interesują tzw. benchmarki, ale jest grupa osób, która z chęcią wczytuje się w dokładniejsze porównania i recenzje, które ukazują więcej, niż tylko same opakowanie.

      Reply

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *